top of page
  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon

Kołczan z Hedeby

Hedeby, lub jak kto woli Haitabu, to jedna z ważniejszych dla wczesnośredniowiecznej historii regionu osada handlowa. Dokładniejszą historię tego miejsca opisano w wielu miejscach, nie będę więc tego powielał. Zamiast tego skupię się w tym poście nad jednym ze znalezisk archeologicznych z tego rejonu. Wśród wielu odkrytych tam w wyniku badań archeologicznych zabytków znajdują się bowiem szczątki skórzanych kołczanów - co najmniej dwóch. Dla rekonstrukcji stroju i ekwipunku łucznika z epoki wikingów znalezisko o tyle ważne, bo wyjątkowe. Brakuje podobnych zabytków. A ikonografia może i dostarcza jakieś wizerunki kołczanów, ale są one zazwyczaj mocno uproszczone i nie stanowią wystarczającej bazy do odtworzenia tego elementu.



Puzzle dla rekonstruktora. Żeby nie było zbyt łatwo, są w tym zbiorze szczątki dwóch kołczanów.
Puzzle dla rekonstruktora. Żeby nie było zbyt łatwo, są w tym zbiorze szczątki dwóch kołczanów.

Wśród znalezionych szczątków na szczęście zachowało się kilka charakterystycznych elementów, które zebrane pozwalają na dosyć dokładne odtworzenie wyglądu początkowego. Odkrywcy mając bezpośredni dostęp z pewnością mieli duuużo łatwiej. Dołożyli do tego zarys kołczanów widocznych u łuczników na tkaninie z Bayeux. I na tej podstawie stworzyli poniższy szkic:


Mamy kołczan o długości nieco ponad 60 cm, w kształcie tuby, zwieńczony charakterystycznym obszyciem, wyposażony w podwójne uszy z paskiem do przenoszenia. Na szkicu zaznaczono zdobienie frontalnej części kołczanu ukośnymi, wytłoczonymi liniami. Warto jednak zwrócić uwagę na nieco mylące przedstawienie obszycia wlotu - zarówno ze zdjęć szczątków, jak i z opisów pozostałości wynika, że wyglądało to nieco inaczej.

O tym jak dokładnie powstają takie kołczany w mojej pracowni stworzę osobny wpis - który może być przydatny dla tych z Was, którzy chcieliby podjąć próbę samodzielnego wykonania - a tutaj pokażę tylko najważniejsze detale w mojej interpretacji. Dzięki kolejnym zamówieniom - a było ich do tej pory całkiem sporo, nawet nie liczyłem ile dokładnie - oraz licznym wspólnym analizom, udało się wyszukać i stopniowo poprawiać kolejne detale.


Jedna z moich rekonstrukcji. Elementy wykonane zgodnie z wymiarami szczątków ze znaleziska. Układa się w jedn, spójną i działającą jak należy całość. Zasadniczą konstrukcję kołczanu tworzą dwa kawałki skóry - front i tył. Dodatkowo na frontalnej części jest wszyty element w kształcie łezki z ukośnymi zdobiącymi liniami. Te linie być może nie były zamierzone - zauważyłem w czasie prac, że pokrywają się z kierunkiem pracy szydła w tym miejscu - być może rzemieślnik postanowił zamaskować ślady swojej pracy.





Górna krawędź, czyli wlot kołczanu byłby raczej miękki i niewygodny w użytkowaniu. Dla wzmocnienia i utrzymania kształtu wklejono w tym miejscu pasek skóry, który został potem obszyty cienką skórą. Charakterystyczny kształt tej części bierze się z wypełnienia frontalnej części dodatkowym elementem w kształcie trapezu oraz wyciętym ze skóry krzyżykiem (ten krzyżyk jest widoczny w zbiorze znalezionych szczątków). Widać w tym momencie różnicę w porównaniu ze szkicem archeologa - obszycie nie ma kształtu prostokątnych falbanek, o czym za chwilę.


Obszycie wykonane w ten sposób zachodziło na "uszy" do zawieszania, więc pozostała skóra zawinięta jest pod spód i do góry. Co mogło sugerować jakieś celowe wycinanie czy formowanie. Ponadto, kilkukrotnie wykonując ten element zauważyłem, że skóra samoczynnie przyjmuje lekko zdeformowany kształt. Który pozostał widoczny na znalezionych szczątkach. Nie ma tu potrzeby jakiegoś specjalnego tłoczenia czy formowania, jak sugerują niektóre rekonstrukcje. Wystarczy wypełnić skórę obszycia dodatkowymi elementami i lekko na mokro uformować.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na uszko z wszytym na stałe rzemieniem. Lub paskiem. Czy służyły do zawiązania sobie kołczanu przy pasku, czy też były zwieńczone sprzączką i tworzyły osobny pasek, możemy spekulować. Kołczan z Nydham (nieco wcześniejszy, drewniany) został znaleziony z niewielką sprzączką, najprawdopodobniej z paska nośnego. Podobne, niewielkie sprzączki w okolicach Hedeby też były znajdowane. Czy stanowiły integralną część pasków kołczanów? Nie wiadomo.

Same uszka - znaleziono w dwóch kształtach. Trójkątne i takie bardziej romboidalne. Co jednoznacznie wskazuje że mamy do czynienia nie z jednym, a dwoma kołczanami. Są szyte z dwóch warstw, co nie dziwi ze względu na konieczność utrzymania całego kołczanu.


Podsumowując wyłania się z tego całkiem praktyczny i przemyślany kołczan. Zdatny do przenoszenia i przechowywania 20-30 strzał, co wydaje się wystarczającym zapasem dla łucznika-wojownika. Kształt i wymiary bardzo dobrze pasują do tego co można znaleźć w ikonografii z epoki (nie tylko na słynnej tkaninie z Bayeux). Co ciekawe wykazuje bardzo dużo podobieństw do drewnianego kołczanu z Nydham. Co prawda dużo wcześniejszego. Ale jednak widać pewną ciągłość w ekwipunku skandynawskich łuczników. Najwyraźniej takie rozwiązania sprawdzały się "w praniu". Na ostatnim zdjęciu celowo pokazałem kołczan wykonany w ten sam sposób, ale bez zdobiącego kołnierz krzyżyka oraz łezkowatych wstawek. Te elementy stanowią o wyjątkowości tego znalezionego egzemplarza. Być może zostały wykonane na specjalne zmówienie jakiegoś konkretnego wojownika. Typowe kołczany wyglądały według mnie właśnie tak.




Komentarze


CZARNYMLESIE.png
  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon
  • Black Pinterest Icon
bottom of page