top of page
  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon

Arrow bag

Zajmuje poczesne miejsce wśród wielu cech wyróżniających angielskich łuczników okresu średniowiecza na tle innych armii europejskich. Długie łuki o wyjątkowej mocy, narzucony system szkolenia, masowe użycie łuczników w działaniach wojennych - każdy z tych tematów wart jest osobnego omówienia. To wszystko nie miałoby sensu, gdyby łucznik nie miał wystarczającego zapasu pocisków, które mógłby posyłać w stronę przeciwnika. I tak dobrze znający swój fach łucznicy przez kilka wieków strzały przenosili zupełnie inaczej niż cała reszta świata - w workach. O przyczynach tego zjawiska można napisać osobny artykuł. Dziś chciałbym przedstawić moje prace związane z rekonstrukcjami tego ekwipunku.

Badając temat doszukamy się przynajmniej dwóch typów arrow bagów. Pierwszy ma postać wiklinowego kosza obszytego impregnowanym płótnem. Drugi to podłużny worek z charakterystycznym, skórzanym separatorem. W tej kategorii też możemy wyróżnić dwie opcje. Pierwszą z nich jest wór otwarty na obu końcach - przed użyciem można rozwiązać oba i otrzymamy wtedy płócienny rękaw trzymający strzały. Ułatwiało to szybkie dobycie strzał w razie potrzeby. Drugą znaną mi opcją jest worek otwierany tylko w górnej części. Dolna część była przed zszyciem czasami wypełniana strużynami drewnianymi dla lepszego zabezpieczenia promieni strzał.

Jak do tej pory to właśnie ten wzór często gości na stole w mojej pracowni.

Podstawą dla każdego mojego worka na strzały jest skórzany separator. Te elementy zachowały się w muzeach w dosyć dużej liczbie. Różnią się wielkością, ilością otworków na strzały i ich kształtem. Ja do swoich prac najczęściej wykorzystuję krążki oparte na jednym ze znalezionych we wraku żaglowca "Mary Rose". Ma 14 cm średnicy i 25 okrągłych otworów. Został wykonany ze skóry o grubości ok 3 mm i utwardzony woskiem pszczelim. Nieco zmienione w stosunku do oryginału jest rozmieszczenie otworów szwu - historycznie częściej były one prowadzone po skosie na krawędzi skóry. Ja wybrałem takie - łatwiej wielokrotnie przeszyć każdy z nich, co ma znaczenie dla trwałości szwu.


Arrow bagi są relatywnie łatwe do wykonania. Cieszę się też dużą popularnością wśród rekonstruktorów - co nie dziwi, biorąc pod uwagę historyczne znaczenie angielskiego łucznictwa. Nie brakuje w internecie tutoriali, wykrojów, porad dotyczących zrobienia sobie takowego. Ja także podejrzałem co nieco jak to robili inni. W tak prostym projekcie nie było potrzeby kombinowania czy wyważania otwartych drzwi. Prostokątny kawałek tkaniny, z wszytym separatorem i tunelem na sznureczek. No, wykonanie separatora może się wydawać troszkę bardziej skomplikowane. Dopiero z czasem w miarę wykonywania kolejnych zacząłem wprowadzać nieznaczne poprawki.


Tak prezentuje się pierwszy wykonany w tym roku. Użyłem ręcznie tkanego lnu (miałem akurat taki materiał z czarnym paskiem biegnącym przez środek - nie dało się tego ominąć, ale ostatecznie w niczym mi to nie przeszkadza), oczywiście ręcznie szyty lnianymi nićmi. Oprócz wspomnianego już separatora i ściągacza do zawiązania worka, potrzebny jest jakiś sposób przenoszenia. W tym egzemplarzu jest po prostu sznur wszyty w okolicy separatora oraz na samym końcu worka. Niezbyt fortunne rozwiązanie - sznur ściąga koniec worka w górę i przez to także wypycha strzały. W kolejnych egzemplarzach ten punkt mocowania trafił mniej więcej na środek i tam działa jak należy.


Kawałki materiału pozostałe po wykrojeniu worka warto wykorzystać - w tym przypadku do kompletu udało się zmontować taką oto torbę na przydasie. Średniowieczny rzemieślnik też raczej nie wyrzucał dobrego materiału.
Kawałki materiału pozostałe po wykrojeniu worka warto wykorzystać - w tym przypadku do kompletu udało się zmontować taką oto torbę na przydasie. Średniowieczny rzemieślnik też raczej nie wyrzucał dobrego materiału.

Kolejną rzeczą jaką poprawiłem był sposób wycinania materiału. Wór szyty z prostokątnego kawałka słabo okrywał lotki - nie dość że pozostawiał na nie mało miejsca to jeszcze pozostawała szczelina po zawiązaniu (i to w górnej części, w razie deszczu łapałaby wodę). Zacząłem więc wykrajać dwa trapezy - tak by szersza podstawa była w górnej części worka. Niby troszkę więcej szycia, ale za to część okrywająca lotki ma teraz lejkowaty kształt. Jest więcej miejsca na pióra, materiał nie ściska ich przy zawiązywaniu Można tą część zszywać do końca, po całej długości. Ja zdecydowałem się robić to maksymalnie do połowy, dzięki czemu łatwiej jest odwijać i zwijać w razie potrzeby. Z działania worka tej konstrukcji jestem bardzo zadowolony.


Idąc dalej z tym projektem wziąłem na warsztat skórę. Bardzo rzadko można póki co spotkać worki z tego materiału. Istnienie takowych w dawnych czasach jest potwierdzone póki co szczątkami z wraku żaglowca "Mary Rose" (jego wydobycie i zbadanie to prawdziwa skarbnica artefaktów, także łuczniczych - łuki, strzały, karwasze itp. - jeśli nie znacie - warto się zainteresować). Być może także niektóre zapiski dotyczą takich skórzanych worków - dosyć zawiły temat. Bazując na samych szczątkach z muzeum - można wnioskować, że konstrukcja była analogiczna do wyrobów z tkanin.

Z posiadanych akurat w tym momencie zapasów bardzo przypasowała mi do tego projektu ircha z jelenia. W epoce byłby to materiał drogi i ekskluzywny. Wykonany z niego arrow bag to raczej przedmiot dla bogatego łucznika na niedzielne strzelanie w wytwornym towarzystwie, nie dla prostego wojaka pełniącego wartę na zamkowych murach w deszczowe dni. Istnienie takich bardziej wytwornych niż bojowych worków jak dla mnie pozostaje na razie w kwestii domysłów. Skoro lepiej opłacane kompanie łucznicze wyróżniały się bogatszym, droższym strojem, bronią czy opancerzeniem, to czy także od worka na strzały wymagali czegoś więcej? Czy używali zwykłych, masowo wytwarzanych dla tych tysięcy zwykłych wojaków, czy chcieli się wyróżniać także pod tym względem? Rzecz do dalszego zbadania.

Poza drobnymi detalami wynikającymi ze specyfiki materiału konstrukcja nie wyróżnia się niczym szczególnym. A co z arrow bagiem ze skóry celowo wykonanym tak, aby sprostał zabezpieczeniu strzał w skrajnie niekorzystnych warunkach służby? Na przykład na wiecznie mokrym pokładzie żaglowca, albo w klimacie wysp brytyjskich?



Taki właśnie wór miałem okazję wykonać na zamówienie. Zastosowałem skórę garbowaną roślinnie o grubości ok 1,5 mm. Międloną i zabezpieczoną już w trakcie garbowania. Nadaje się idealnie do tego by w trakcie użytkowania na bieżąco ją impregnować - dzięki czemu deszcz czy wilgoć w czasie kilkudniowej wyprawy trzymamy z dala od wrażliwych na to strzał. Dodatkowo, w celu dokładnego zamknięcia pojawiła się dodatkowa wstawka w części okrywającej lotki oraz wzmocnione szlufki zawieszenia. Tak by zminimalizować ryzyko uszkodzenia w trakcie przemarszów.

I na koniec tej prezentacji jeszcze jeden przykład. Wykonany nie dla rekonstruktora - a dla łucznika, miłośnika konnych wypraw w starym stylu. Arrow bag uszyty z woskowanego płótna. Z opcją do zawieszania na plecach na czas przejazdu. Ręczne szycie takiego materiału to jakaś masakra. Jest jednak bardzo mocny i dzięki woskowaniu też ma jeszcze lepszą ochronę przed deszczem. Deszcz nie powinien łucznika powstrzymać przed dobrą zabawą w terenie. I tym optymistycznym akcentem zakończę.



Komentarze


CZARNYMLESIE.png
  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon
  • Black Pinterest Icon
bottom of page